Klucz do multibrandowego butiku

luiza-kubis-lui-store-butik-multibrandowy

O prowadzeniu salonu z ubraniami wielu marek oraz o specyfice polskich konsumentek, m.in. ich zmiłowaniu do czerni i szarości, rozmawiamy z Luizą Kubis, właścicielką warszawskiego Lui Store.

W Polsce przybywa sklepów sieciowych, natomiast ubywa multibrandowych. Dlaczego, mimo tego, zdecydowała się Pani na otwarcie salonu z ubraniami różnorodnych marek?

Uważam, że teraz butiki multibrandowe muszą wyróżniać się nie tylko listą marek, ale także wyjątkowym wnętrzem czy innymi cechami, które będą odróżniać je od konkurencji. Moim marzeniem było otworzenie butiku na miarę zagranicznych stolic mody, miejsca jakiego jeszcze w Polsce nie było, ale także takiego,  które bez problemu dałoby radę funkcjonować w Nowym Jorku czy Londynie. W sklepie multibrandowym bardzo łatwo można zatracić generalny charakter miejsca i jego oferty. Ja wybierając projektantów i kolekcje do mojego butiku, zawsze kieruję się kluczem, który sobie od początku założyłam i jestem mu wierna.

Co uważa Pani za największe wyzwania w prowadzeniu multibrandowego butiku w Polsce?

Promowanie wielu różnych marek równolegle i zamiłowanie Polek do szarości i czarnego. Chciałabym sprawić żeby Polki były bardziej odważne i nauczyły się eksperymentować z modą. Ponadto, Polacy „najbardziej lubią piosenki, które już znają”. Podobnie jest z markami modowymi, Polki łatwiej zdecydują się na zakup ubrania z logo znanej sobie już marki, niż tej od kreatywnego, ale mniej znanego projektanta.

Gdzie zaopatruje się Pani najchętniej w kolekcje?

Są to moje „tajne” kontakty, o które walczyłam przez ostatni rok, niektóre marki mają swoje prywatne showroomy, z niektórymi spotykam się na targach lub w ich pracowniach, a z innymi jeszcze działam tylko mailowo. Wszystko zależy od danej marki. Mamy w butiku marki z całego świata, wszystkie działają  w inny sposób. Ta branża wymaga elastyczności i dostosowania się do ich metod działania.

Mieszkała Pani w Nowym Jorku i Londynie. Jakie różnice zauważyła Pani w podejściu do mody i zakupów między Angielkami, Amerykankami, a Polkami?

Angielki i Amerykanki zdecydowanie są odważniejsze jeśli chodzi o kolory i wzory. Lubią też być pierwsze w noszeniu trendów. Polki potrzebują więcej czasu do akceptacji nowości. Polki są również bardziej krytyczne wobec samych siebie. Amerykanki i Angielki „oceniają się” dużo łagodniej, może dlatego też szybko akceptują nowe trendy, bez zastanawiania się, jak będę w nich wyglądały.

Lui Store powstał rok temu. W butiku znajdziemy takie marki, jak: Rixo London, 3.1. Philip Lim, Coyottes de Paris, Rodarte, Attico, Justine Clenquet, Nina Kostens, Jonathan Simkhai, D’estree, Zanzan i Anna+Nina. Poniżej prezentujemy zdjęcia sklepu.

lui-store-butik-multibrandowy_1398 lui-store-butik-multibrandowy_1451 lui-store-butik-multibrandowy1 lui-store-butik-multibrandowy_1465lui-store-butik-multibrandowy_1462

Data publikacji: 12.06.2018
Przeczytaj również

Handel:
Coraz więcej Polaków robi zakupy na smartfonach
Sklepy tradycyjne wciąż pozostają najpopularniejszym kanałem sprzedaży w Polsce, ale szybko rośnie liczba osób dokonujących zakupów za pomocą urządzeń mobilnych. Już… więcej »
Handel:
Digitalizacja w retail przynosi korzyści biznesowe – bezpłatna konferencja Comarch
Handel nie może istnieć bez nowych technologii. Pytanie raczej brzmi: które rozwiązania informatyczne sprawdzają się najlepiej? Co detaliści i producenci powinni brać pod… więcej »
Handel:
Najchętniej kupujemy w czwartki, piątki i poniedziałki
Centra handlowe coraz częściej są miejscem nie tylko zakupów, ale przede wszystkim spędzania wolnego czasu. Jak pokazuje raport "MARKETBEAT: Rynek powierzchni handlowych w… więcej »