Robot zamiast ekspedienta?

robot-zamiast-eskpedienta-fashionbusiness-pl

Roboty i sztuczna inteligencja to częściowo już teraźniejszość, ale przede wszystkim przyszłość branży modowej. Po automatyzacji procesów produkcyjnych i logistycznych, po inteligentnym oprogramowaniu dla projektantów i krojczych, po innowacyjnych strategiach crosschannelowych nadszedł dziś czas na etap automatyzacji. Rok 2018 to początek ery humanoidów.

Zwiastunem mariażu mody i technologii były już mocne trendy smart fashion na światowych wybiegach ostatnich sezonów. Firmy odzieżowe najwyraźniej zasmakowały w innowacyjnych nowinkach i prześcigają się w coraz to nowych dowodach udanych fuzji techniki i mody: buty firmy Nike same się sznurują, świecące szale przykuwają wzrok nawet w śnieżnej zamieci, a dżinsowe kurtki z czujnikami w rękawach umożliwiają obsługę aplikacji w smartfonie. Karl Lagerfeld już pod koniec roku 2016 zaprezentował torebki z wszytymi LED-ami noszone przez modelki w maskach robotów – jego pokaz podczas paryskiego Fashion Week okazał się być proroczy.

Od kulis do sceny

Dziś ostateczne wtargnięcie robotów na arenę handlową to już tylko kwestia czasu. W magazynowych kulisach – przy inwentaryzacji, konfekcjonowaniu czy pakowaniu – to już w wielu firmach techniczny standard. Niemiecka marka mody Adler posługuje się na przykład robotem w swoich sklepach już od końca roku 2015. Model Tory, wyposażony w inteligentną technikę nawigacji, samodzielnie porusza się po sklepie, bezbłędnie omijając przeszkody i ludzi. Dzięki identyfikatorom RFID, umieszczonym na produktach, Tory rejestruje od 3000 do 5000 artykułów na godzinę – to dziesięciokrotnie więcej niż manualna inwentaryzacja towaru za pomocą ręcznych czytników RFID. Przed wyładowaniem baterii robot automatycznie wraca do bazy po nową porcję energii i pracuje także w nocy, bo ludzka ingerencja zupełnie nie jest potrzebna. Już po kilku godzinach pracy inwentaryzacja towaru, dostępnego na powierzchni handlowej, jest zakończona, a dane dzięki sieci WLAN przekazywane są do systemów zarządzania towarem. Dzięki przejęciu części ich obowiązków przez Tory ekspedienci mogą skupić się na potrzebach klientów lub poświęcić uzupełnieniu braków towarowych. Tory autorstwa niemieckiej firmy MetraLabs używany jest na razie do celów inwentaryzacyjnych, ale plany wprowadzenia robotów na użytek reklamy i do obsługi klienta są w firmie Adler już bardzo konkretne.

Z tej samej wylęgarni pomysłów w Ilmenau pochodzi model Scitos A5, robot przeznaczony do zabawiania klientów i pomocy w dotarciu do żądanych produktów. Wyposażony w kamerę 360° nadaje się także do efektywnego monitoringu. W rozwój sztucznej inteligencji w zakresie intralogistyki inwestuje także Zalando: od niedawna w portfolio akcji koncernu znalazły się udziały młodej monachijskiej firmy Magazino. Ważnym elementem w rozwoju robotów tej firmy jest bazujący na sztucznej inteligencji system operacyjny, który podobnie jak ludzki mózg uczy się i dopasowuje do zmieniających warunków. – Z czasem efektywność robotów będzie rosła. Jeśli połączymy pracę zaangażowanych pracowników z najnowszą technologią, możemy osiągnąć najlepsze wyniki – skonstatował David Schröder, senior vice president convenience w firmie Zalando.

Robot zamiast koszyka

Amerykańskie przedsiębiorstwo Five Elements Robotics stawia z kolei na robot-koszyk o imieniu Dash. Inteligentna maszyna ma znacznie zwiększyć sprzedaż dzięki szybszemu dotarciu do szukanych produktów i optymalnie zaplanowanej trasie poruszania się po sklepie, ale także zwiększyć zadowolenie klienta, zmniejszyć koszty operacyjne oraz obniżyć straty spowodowane kradzieżami. Dash zapewnia przekazywanie danych inwentaryzacyjnych w czasie rzeczywistym, umożliwia płacenie bezpośrednio na swoim ekranie oraz samodzielnie wraca do bazy po wyładowaniu towaru przez klienta. Żmudne odprowadzanie koszyka pod wiatę i wyłuskiwanie chipa przestało być konieczne. Z kolei model Budgee tego samego producenta, dostępny już za 1400 dolarów, adresowany jest do klientów końcowych, którzy nie mają ochoty lub nie mogą – chociażby z powodu niepełnosprawności – dźwigać zakupionych towarów.

Atrakcja dla klientów wciąż bez ryzyka dla załogi

Rosnącą popularność robotów zarejestrowali także organizatorzy tegorocznych targów EuroCIS. Podczas ich lutowej edycji, zatytułowanej proroczo „Technology never sleeps”, na parkiecie düsseldorfskiej giełdy znalazły się modele robotów zarówno na wynajem, jak i do kupienia. Jednym z nich jest Paul. To robot o konstrukcji podobnej do gigantycznego szachowego pionka, który znalazł już zastosowanie w kilku marketach Saturna w Niemczech oraz w Szwajcarii i cieszy się niesłabnącą sympatią klientów. Paul rozpoznaje otoczenie za pomocą czujników i potrafi omijać przeszkody: zarówno znajdujących się w ruchu ludzi, jak i nieruchome przedmioty. Dzięki sztucznej inteligencji, programom do rozpoznawania mowy i twarzy oraz technice VoIP Paul jest w stanie odpowiadać na pytania, prowadzić klientów do żądanych produktów, ale także tańczyć i opowiadać dowcipy. Zna on na pamięć wszystkie produkty i ceny oraz opinie klientów na ich temat i potrafi polecać pasujące do danego produktu części lub artykuły dodatkowe. Ludzkich kolegów zastąpić (jeszcze) nie może – jego możliwości komunikacyjne wciąż są zbyt ograniczone. Kiedy nie zna odpowiedzi na pytanie klienta, przyprowadza do pomocy ekspedienta z krwi i kości.

Kształty rzadko ludzkie

rynek-mody-retail-robotyzacjaJak podają najnowsze niemieckie statystyki, w kraju naszych sąsiadów dominują o dziwo modele nieprzypominające ludzkich kształtów, lecz zupełnie abstrakcyjne, sztuczne, jak właśnie Paul czy Tory. Może to podświadoma obawa przed konkurencją maszyn i subtelne próby wyznaczenia im granic, między innymi przez zredukowaną budowę. Ale może to tylko efekt wciąż niedopracowanych sylwetek i motorycznie niezdarnych ruchów, z którymi zmagają się wynalazcy. Jednym z niewielu jeszcze humanoidalnych robotów o zadziwiająco płynnych i autentycznych ruchach był na targach EuroCIS słodki Pepper. Dostępny w rozmaitych wersjach językowych model o wielkości dziecka wygląda rozbrajająco niewinnie i cieszy się opinią iPhona wśród humanoidów. Potrafi nie tylko odpowiadać na pytania i reagować na komendy, ale rozpoznaje ludzkie gesty, mimikę i chichocze, jeśli pogłaska się go po głowie. Jako „pierwszy zdolny do emocji robot na świecie” (world’s first personal robot with emotions) nie tylko uczy się nowych „uczuć”, zapamiętując dzięki metodom tzw. deep learning reakcje swoich rozmówców, ale ma także olbrzymią pojemność pamięci i zdolność kombinowania rozmaitych, potencjalnie pasujących do siebie produktów.

Dla odmiany żeńskie imię Gisela nosi humanoidalny robot berlińskiej firmy Robots & Girls, który już wkrótce będzie witał gości w centrum handlowym Bikini Berlin. Gisela ma składać spersonalizowane według życzeń klienta produkty, a także je sprzedawać. Na razie mają to być gadżety, takie jak np. robociki z kartonu. Gisela będzie składała je na oczach klienta, który sam wybierze sobie kolor oraz napis wykonywany przez robota laserem. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem młodej firmy, stanowiska z kolejnymi Giselami będą wynajmowane lub sprzedawane kolejnym podmiotom.

Ankieta rodem z Kolonii

Według przeprowadzonej latem 2017 analizy kolońskiego EHI Retail Institute katalizatorem rozwoju robotyki jest rosnąca konkurencja, łatwiejszy dostęp do technologii, ale także ograniczona dyspozycyjność pracowników i konieczność ich wsparcia w logistyce i w punktach sprzedaży. Wyższa produktywność i oszczędność kosztów, ale także lepsze warunki ergonomiczne, większa elastyczność i niezależność od niedoboru pracowników w sektorze logistycznym to najczęstsze powody, jakie podały ankietowane firmy. Rosną zarówno oczekiwania klientów, którzy spodziewają się coraz szybszej realizacji zamówień i coraz niższych cen, jak i kompleksowość wewnętrznych procesów.

W odróżnieniu od wciąż jeszcze rzadkiej robotyki, opartej na sztucznej inteligencji i metodach deep learning, w zakresie intralogistyki od lat działa już pełną parą automatyzacja, bazująca na powtarzalnych, standardowych procesach. W przeciwieństwie do zwykłych maszyn roboty są jednak dużo elastyczniejsze w zastosowaniu, radzą sobie z kompleksowymi wyzwaniami i wchodzą w interakcję z klientami i współpracownikami. Krokiem milowym był tu rozwój techniki chwytania i sensoryki.

Według zdania ankietowanych 29 przedsiębiorstw najważniejszym warunkiem dla udanego wprowadzenia robotyki w handlu jest kwalifikacja i akceptacja pracowników oraz transparentna komunikacja, zarówno powodów, jak i zakresu zastosowania oraz konkretnych funkcji robotów. Dużym wyzwaniem na drodze do wprowadzenia robotów jest też brak doświadczenia w tym zakresie oraz brak możliwości porównania z innymi przedsiębiorstwami w celu eliminacji ryzyka. Sporym problemem jest też integracja robotów z istniejącymi już systemami i interfejsami, zaopatrzenie w energię, głównie w aspekcie czasu potrzebnego do naładowania baterii oraz solidności działania.

Kinga Rybińska

Zdjęcia: MetraLabs GmbH

Data publikacji: 17.10.2018
Przeczytaj również

Handel:
Górna Piąta Aleja nie jest już najdroższą ulicą świata
Causeway Bay w Hongkongu została po raz pierwszy od pięciu lat najdroższą ulicą handlową świata, wyprzedzając pod tym względem nowojorską Górną Piątą Aleję - wynika… więcej »
Handel:
43% Polaków kupuje odzież przynajmniej raz w miesiącu
Polski rynek odzieżowo-tekstylny należy do jednego z najatrakcyjniejszych w Europie Środkowo-Wschodniej. Wartość produkcji sprzedanej sektora w 2016 r. wynosiła blisko 30… więcej »
Handel:
Black Friday coraz bardziej popularny w Polsce
Black Friday przypadający w tym roku na 23 listopada rozpocznie gorączkę zakupów trwającą aż do świąt Bożego Narodzenia. W Stanach Zjednoczonych to wieloletnia tradycja,… więcej »