Znane marki w małym mieście

Fot: yisris via Foter.com / CC BY

Znane marki w mniejszych miastach są ważnym elementem struktury handlowej, ograniczają migrację zakupową, cieszą się dużą popularnością i są wyczekiwane przez mieszkańców. Jak wygląda i czym się różni rynek handlowy w mniejszym mieście? Czy inwestycja w najem lokalu w takiej lokalizacji jest opłacalna dla wiodących brandów?

Rynek centrów handlowych jest coraz bardziej nasycony, tylko w 2015 w Polsce przybyło około 560 tys. mkw GLA. Preferencje klientów zmieniają się m.in. w zależności od regionu i wielkości miasta. W Polsce miast do 100 tys. mieszkańców jest aż 870. Zróżnicowanie oferty handlowej i dopasowanie jej do profilu mieszkańców to priorytet podczas zarządzania centrum handlowym. Podczas gdy w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców popularne są duże, wielopoziomowe centra handlowe, to w mniejszych lepiej sprawdzi się format parterowego obiektu, często z wejściem do sklepu z parkingu, realizujący ideę wygodnych zakupów i zaspokajający podstawowe potrzeby mieszkańców. Kluczowi są flagowi najemcy, tzw. anchorzy, którzy z założenia przyciągają duże ilości klientów. W dużych miastach rozpoznawalni najemcy współpracują z centrami handlowymi wiedząc, że jest to dla nich opłacalne. Jak to wygląda w mniejszych miastach ? Bez wątpienia inwestycja w sklep w małym mieście będzie oznaczać mniejszą konkurencję i duże zainteresowanie mieszkańców. Czy przekłada się to na obroty najemcy? Najpopularniejsze marki zagraniczne są wciąż selektywne w wyborze nowych lokalizacji, choć jednocześnie rozwijają sieć sprzedaży w coraz mniejszych miastach. Można to zauważyć na przykładzie sieci H&M – marka zdecydowała się na ekspansję m.in. do Żyrardowa, miasta, o 41 tysięcznej populacji czy Malborka, w którym obecnie mieszka 38 tysięcy osób.

Małe miasta mogą być równie atrakcyjne dla najemcy jak miejscowości powyżej 200 tys. mieszkańców. Rynek się zmienia, możemy zauważyć, że czynniki determinujące decyzję o wynajęciu lokalu w centrum handlowym to nie tylko lokalizacja czy mix najemców. Oczywiście, w małych miastach lokalizacja w centrum przyciąga znane marki, ale równie ważne jest doświadczenie dewelopera i sprawne rozwiązania komunikacyjne. Obecnie mam przyjemność pracować przy komercjalizacji projektu w Nysie, położonego w samym sercu miasta w pobliżu dworca PKP, PKS i w pobliżu rynku, którego otwarcie planowane jest na 2017 rok. W ciągu miesiąca od rozpoczęcia pracy nad komercjalizacją Dekady Nysa zgłosiło się do nas wiele marek, które wyraziły zainteresowanie wynajmem. Były to zarówno centrale, które chciałyby mieć swoje punkty sieciowe jak i franczyzobiorcy, którzy rozważają inwestycję w którąś z marek. Naszym zadaniem jest również doradztwo, pomoc w wyborze odpowiedniej dla franczyzobiorcy opcji – komentuje Ewa Ściubidło, Associate Director in BOIG Property Consulting.

Z perspektywy dewelopera kluczowym czynnikiem decydującym o budowie obiektu handlowego w mieście jest lokalizacja. Decyzję o budowie poprzedzają szczegółowe badania rynkowe, które mierzą zasięg oddziaływania obiektu, potencjał lokalizacji, poziom bezrobocia oraz przewagę konkurencyjną. Deweloper zawsze pragnie zrealizować inwestycję, która wpisze się na stałe w mapę handlową danej miejscowości, ponadto sprawi, że mieszkańcy, którym brakowało dotąd tego typu inwestycji zyskają stałe miejsce spotkań towarzyskich czy biznesowych.

Mniejsza konkurencyjność może być ważnym bodźcem do wynajęcia lokalizacji w małym mieście. Potencjał handlowy tego typu ośrodków zwiększa się z każdym rokiem wraz z rozwojem gospodarczym małych miast, poprawą infrastruktury drogowej i ogólnym wzrostem zamożności Polaków.

Mniejsze miasta sprzyjają inwestycjom handlowym – jako grupa MIG jesteśmy zainteresowani otwarciem salonów 50 style w tego typu ośrodkach. Odpowiednio mniejsza konkurencja w połączeniu z nieprzesyconym rynkiem staje się podwaliną do uzyskania przyzwoitych wyników sprzedażowych. Powstające obiekty handlowe w mniejszych ośrodkach mają potencjalną szanse na uzyskanie pozycji nr 1 w mieście i obsługę znacznej części lokalnych klientów. Koncept 50 style rozwijamy głównie w oparciu o kanał franczyzowy, przy jednoczesnym uważnym i selektywnym doborze partnerów franczyzowych. Naszym zdaniem jest to kluczowy warunek na drodze do spójnej wizerunkowo sieci, a przede wszystkim do naszego wspólnego sukcesu – komentuje Tomasz Stawski, kierownik ds. rozwoju franczyzy w Marketing Investment Group.

Blisko 40 % obecnie istniejących galerii handlowych przypada na duże aglomeracje między którymi konkurencja jest dosyć silna, tym samym dla statystycznego mieszkańca kolejny sklep dużej marki nie będzie zaskoczeniem, ani pretekstem do wycieczki na zakupy.

Otoczenie konkurencyjne i coraz szersza oferta handlowa w dużych aglomeracjach sprawiły, że mieszkańcom mniejszych miast podniosły się oczekiwania, znacznie zwiększyła się świadomość marek i praktyki zakupowe. Co za tym idzie zwiększyła się obecność marek sieciowych w mniejszych miastach, sklepom opłaca się inwestować w wynajem lokali w mniejszych ośrodkach i galeriach, przykładem może być Martes Sport w Dekadzie Grójec, który ma już swój sklep i planuje znaczne powiększenie lokalu – dodaje Ewa Ściubidło.

Data publikacji: 6.04.2016
Przeczytaj również

Handel:
Innowacyjny retail: Modivo zastępuje wieszaki ekranami

Szybka przymiarka nowej kolekcji w Paryżu lub Mediolanie, bez wcześniejszego dotykania ubrań? Cyfrowe przymierzalnie dopasowujące się do… więcej »

Handel:
Jak zmienia się retail w Polsce

Odwiedzalność w centrach handlowych wynosi około 80% ubiegłorocznych wyników, najemcy oczekują przejściowych obniżek czynszów o około… więcej »

Handel:
LPP odracza płatności w e-sklepach

Firma LPP, właściciel Reserved, Cropp, House, Mohito i Sinsay, postanowiła wdrożyć w sklepach internetowych wszystkich swoich marek nową… więcej »